15 października 2012

Alibi na szczęście


Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Alibi na szczęście
Ilość stron: 672
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012

Nadchodzą coraz dłuższe wieczory, kiedy czasami nie ma co ze sobą zrobić. Najlepszą metodą na radzenie sobie z dłużącym się czasem jest dobra książka i gorąca herbata. Minuty nie ciągną się w nieskończoność, a wieczór jest dobrze wykorzystywany. Jedyną trudnością jest dobór właściwej lektury.
Jednak po kilku słowach, które chcę dzisiaj napisać, nie powinno być z tym problemu.

Już sama okładka książki pod tytułem Alibi na szczęście przywołuje na myśl wiele ciepła i błogiego spokoju.  To jest to, czego potrzeba człowiekowi, kiedy za oknem jest coraz chłodniej, a drzewa robią się z każdą chwilą bardziej obce, bo puste i nie otoczone kolorowymi liśćmi.

Hania to młoda kobieta, która nie różni się niczym od tych, które mija się każdego dnia na ulicy. Może tylko taką drobnostką, że pewnego dnia straciła wszystko, co tylko miała. Bóg zabrał jej to, co było dla niej całym światem. Bez żadnego ostrzeżenia, zupełnie nagle i niespodziewanie. Zostawił ją w środku wielkiego chaosu, z którym dziewczyna musi uporać się sama.
Na jej drodze pojawia się Mikołaj. Mężczyzna jest nią zauroczony od pierwszej chwili, pierwszego - zupełnie przypadkowego - spotkania. Wszystko idzie po jego myśli i zaczyna się układać tak, jak on sobie tego życzy. Może nie do końca. Zależy mu na Hani. Hani zależy na nim. Gdzie leży przeszkoda?
Mikołaj musi sobie poradzić z trudnym zadaniem. Musi przebić klosz, pod którym ukrywa się Hania przed całym światem. Bez tego nie da się wykonać żadnego kroku. Tylko jak to zrobić, żeby nie wystraszyć dziewczyny?

Książka jest wielkim zaskoczeniem. Wydawałoby się, że będzie to kolejna historia, która bazuje na dosyć oklepanym motywie. Okazuje się, że wcale tak nie jest.
Uczucia między bohaterami wcale do łatwych nie należą. Uczucie między Hanią i Mikołajem rozwija się powoli. Głównych bohaterów otaczają przyjaciele i znajomi, którzy też nie mają łatwego życia, ale zawsze się chętni do wspierania tej dwójki, która zasługuje na szczęście tak samo, jak każdy.

Nie skupiamy się tylko na parze, która dąży do bycia razem, ale też na ich najbliższych. W tej opowieści każdy znajdzie coś dla siebie. Postać, z którą można się utożsamić, czy też jakiś problem, który można odnieść do swojego życia.
Pani Anna w swojej książce umieściła mnóstwo cennych rad, wskazówek - jak żyć, jakie wartości powinny być priorytetowe dla każdego człowieka. Nie ma tutaj szarej rzeczywistości, w której liczy się pogoń za kolejnymi dobrami. Tutaj gra toczy się o najwyższą stawkę. Gra polega na pogoni za własnym szczęściem.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak!

17 komentarzy:

  1. Ogromnie podobała mi się ta książka! Taka ciepła, urocza, piękna. Idealna na każdą porę roku. :)

    Widzę, że teraz czytasz "Dopóki mamy twarze". Szczerze? Zazdroszczę. Ja już jestem po lekturze, a chciałabym być w trakcie. Rewelacyjna. Książka, o której nie mogłam przestać myśleć. Przez kilka dni chodziłam jak pijana...

    "Lokatorka WH" też jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wiele opinii na temat tej książki i mam wrażenie, że (tak jak piszesz) jest to kolejna historia oparta na banalnym motywie... Obawiam się trochę naciąganej fabuły, ale nie mówię nie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka znajduje się na mojej półce, więc pewnie za jakiś czas sięgnę po nią. Zostawiam ją jednak na moment, kiedy będę miała więcej wolnego czasu, ponieważ jednak gabaryty oraz ilość stron tej powieści jest dość duża, więc nie nadaje się na wożenie jej w torbie w drodze na uczelnię. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo miło wspominam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie na półce czeka już kontynuacja, tj. Krok do szczęścia i nie mogę się doczekać kiedy się za nią zabiorę :D
    Alibi... mnie oczarowało :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na tę książkę ogromną ochotę, głównie za sprawą wywiadu z autorką, która bardzo ciekawie opowiadała o procesie jej tworzenia. Ponadto, Wasze recenzje są dla mnie najlepszą rekomendacją a to już jest kolejna pochwalna opinia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka jest taka ciepła i zachęcająca, więc pewnie nawet gdyby książka zbierała średnie recenzje to i tak bym się skusiła. Postaram się przeczytać, zwłaszcza, że tych obcych, jesiennych dni coraz więcej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi interesująco;) Sama historia rzeczywiście na pierwszy rzut oka może się wydawać oklepana..ale, sądząc z Twojej recenzji, "Alibi na szczęście" to naprawdę wartościowa opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo, że nie przepadam za polską literaturą, to na tę książkę mam ogromną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapisuję na listę :D Pewnie kiedyś po nią sięgnę, ale nie w najbliższym czasie

    OdpowiedzUsuń
  12. Już od premiery miałam na nią ochotę, ale jakoś nie udało mi się jej dorwać. :c

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tę książkę na półce i czeka na swoją kolej. Na pewno zostanie wykorzystana w jakiś ponury i długi wieczór :)

    OdpowiedzUsuń