8 grudnia 2011

O modlitwie. Listy do Malkolma - C. S. Lewis


Każde rozważania niosą za sobą pewne przesłanie. Człowiek to istota z natury skłonna do refleksji. Tym razem do moich rąk wpadła książka na temat modlitwy. Poruszany jest w niej temat religii i wiary. Podobno człowiek, który nie identyfikuje się z tymi dwoma pojęciami jest o wiele uboższy o wewnętrzne doznania. Jednak warto przekonać się o tym, co na myśli miał autor. 

Malkolm to postać fikcyjna, do której adresowane są wszystkie listy. Pisarz dzieli się z nim refleksjami dotyczącymi liturgii, modlitwy oraz wiary. Lewis kilka razy podkreśla, że to tylko i wyłącznie jego przemyślenia. Jest człowiekiem i ma prawo do tego, aby zrozumieć wszystko samodzielnie, na swój rozum. Autor ukazuje się nam jako przedstawiciel Kościoła anglikańskiego. Jest to lektura napisana z myślą o ludziach nawróconych na chrześcijaństwo i potrzebującym wsparcia w trwania w wierze. Lewis nie zawsze jest zadowolony z obecnego stanu rzeczy, niektóre sytuacje w nastawieniu człowieka do Boga, do rozmowy z nim chciałby zmienić. Jest to ostatnia ukończona książka Lewisa. Została wydana drukiem dopiero po jego śmierci.

"Dobrze mieć szczególnie święte miejsca, rzeczy i dni, bo bez tych punktów centralnych czy też przypomnień wiara w to, że wszystko jest święte i "brzemienne Bogiem" szybko karłowacieje i staje się zwykłym sentymentem."

Z pewnością nie jest to książka na jeden wieczór do poduszki. Zawiera mnóstwo ciekawych myśli, które warto zachować w głowie. Lewis posiada niezwykły dar. Trudne jest mówienie na tematy, które w każdym wywołują wiele emocji. Autor jednak podołał temu zadaniu. Pokazał mi, czytelnikowi, jaki jest jego punkt widzenia na niektóre sprawy. Nie wszystkie fragmenty nie robiły na mnie wrażenia, natomiast inne wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Ile razy w moich oczach pojawił się błysk w oku i myśl: Przecież to takie oczywiste, dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam? 

Jest to całkiem przyjemna lektura. Napisana jasno, ale bardzo bogatym językiem. W dosyć interesujący sposób Lewis zachęca do dalszego czytania. W każdym liście pojawia się jakaś nowa myśl, nowy temat do rozważań. Z jednymi się zgadzałam, z kolejnymi nie. Mimo tego nic nie odebrało mi radości czytania, poznania stanowiska Lewisa w temacie religii. 

Listy nie są zbyt długie, więc człowiek mający bardzo małą ilość wolnego czasu może czytać przykładowo jeden dziennie. To sprawi, że odbiorca będzie miał większą ilość czasu na analizowanie wszystkich słów. Na próbę wysunięcia swoich, zupełnie osobistych wniosków. Zatem wychodzą z tego same plusy.

O okładce też będzie słów kilka. Znalazłam gdzieś taką. Jakoś ta fioletowa wywołuje we mnie więcej emocji. Jest niezwykle ciepła i stonowana. Widnieje na niej obraz starszej kobiety, która już na pierwszy rzut oka wzbudza wiele sympatii. 

Książkę mogę polecić wszystkim. Zarówno wierzącym bardziej, jak i tym mniej. Jest niezwykłą podróżą po świecie religii i jest poznaniem samego Lewisa. 

Ze egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Esprit!


22 komentarze:

  1. Nie czytałam nic jeszcze Lewisa, a Twoja recenzja tej właśnie książki jest zachęcająca. Muszę po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać. Koniecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w połowie, książka jest świetna, uwielbiam Lewisa :) A okładki Espritowe przebijają wszystkie inne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Inne książki tego autora czytałam, tej też poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, muszę dodać do poczekalni :) kiedyś na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację,że fioletowa okładka lepsza;)
    Ale co do książki to nie przepadam jak w książce jest chociaż trochę o religii,nie lubię takich tematów. Poza tym takie listy mnie nie przekonują. Raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o twórczości Lewisa wiele dobrego, dlatego z miłą chęcią poznam książkę ,,O modlitwie. Listy do Malkolma''.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię Lewisa i pewnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio wiele osób recenzuje książki Lewisa więc i ja się skuszę może akurat nie na tą choć recenzja zachęcająca ale na np. "Dopóki mamy twarze"
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z książek Lewisa czytałam tylko " Dopóki mamy twarze " i oczywiście serię powieści dla dzieci ( Narnia ). Myślę, że opisywana przez Ciebie książka, byłaby świetną lekturą, zwłaszcza w obliczu zbliżających się świąt.
    Ps. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lewis jest ciekawym pisarzem. Wydaję mi się, że i tutaj odnalazłabym coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę poszerzyć listę ksiażek tego autora, które czytałam. Pewnie zacznę od tej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem tym mniej wierzącym, mimo to zawsze chętnie sięgam po tego typu książki. Rozważań i wiedzy nigdy dość :). Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja jakś nie mg się przekonać do tego autora. ;d

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam często o tym autorze, jednak nie czytałam jeszcze żadnej jego książki. Przyznam, że ta mnie zaintrygowała :). W moim życiu wiara odgrywa dużą rolę - wcześniej opierała się na poszukiwaniach, a teraz znacznie się wzmocniła. Tak więc chętnie sięgam po tego typu literaturę jeżeli jest oparta na rozmyślaniach autora. Myślę, że się skuszę :)
    Dziękuję za komentarz, ponieważ uważam, że negatywne opinie odnośnie książek są potrzebne - każdy jest inny, ma inny gust i zdanie, które chętnie poznaję :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Pana Lewisa czytałam tylko pierwszą część Narnii,lecz po twojej recenzji z chęcią przeczytam tą książkę pomimo tego że nie jestem gorliwą chrześcijanką.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jest bardzo ciekawa tego autora, więc chętnie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Religia i wiara to jednak nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak samo jak Viconia nie przepadam za książkami przedstawiającymi religię i wiarę. ;x Ale Lewisa ogółem lubię.

    OdpowiedzUsuń
  20. Lewis znany jest ze ,swojej wiary,. Napisal o niej wiele ksiazek, jednak ja tej tematyki nie lubie za bardzo.
    ps. sorry za bledy i dluga nieobecnosc
    ps2. znasz moze niemiecki?
    pozdrawiam
    Juliette
    czar-ksiazek

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, piękna jest ta fioletowa okładka. W ogóle Esprit cudownie wydaje te książki Lewisa. Ta już czeka na mojej półce, bo jakoś polubiłam tego autora:)

    OdpowiedzUsuń